SERWIS INFORMACYJNY     

ZAGŁADA

Szpitale w obozach koncentracyjnych

Hitlerowskie obozy koncentracyjne (Konzentrationslager) miały na celu wyniszczenie więźniów i doprowadzenie ich do śmierci w wyniku ciężkiej pracy. W pierwszej fazie istnienia (od 1933 do 1940 roku) pełniły rolę obozów reedukacyjnych, karnych, w których osadzano na mocy wyroku sądowego.

Praca, a właściwie nieludzki, nieproduktywny wysiłek, polegający na przykład na przenoszeniu kamieni z jednego miejsca w inne, miała być środkiem wychowawczym. Z czasem, z obozów penitencjarnych przekształciły się w ośrodki pracy niewolniczej, w których osadzeni więźniowie nie mieli jakiejkolwiek szansy na odzyskanie wolności. Na bramach kilku obozów widniał napis: "Arbeit macht frei"! (Praca czyni wolnym) - "Durch Krematorium drei" (Przez krematorium Trzy) dopowiadali szyderczo więźniowie. Rzeczywiście, warunki w jakich żyli więźniowie kacetów, były jedną z wielu przyczyn śmierci, jaka następowała po 2 - 3 miesiącach od chwili przybycia do obozu. Nieustanne bicie, tortury, praca ponad siły bez względu na pogodę, do tego głód i brak wypoczynku powodowały gwałtowny spadek sił i kryzys psychiczny. Natomiast całkowity brak higieny, brak wody - łączący się zarówno z niemożnością zgaszenia pragnienia, jak i umycia się, a do tego konieczność dzielenia pryczy z kilkoma innymi współwięźniami, powodowało rozprzestrzenianie się wielu chorób zakaźnych.

Do najczęstszych chorób i urazów należały złamania kości (w skutek bicia i wypadków), zapalenia ropne i martwica tkanek, krwotoki i wylewy wewnętrzne; gruźlica, tyfus plamisty, dezynteria, czerwonka, zapalenie płuc i opłucnej.

W tej sytuacji, konieczne stało się uruchomienie szpitali dla więźniów, (Haftlingskrankenbau) czyli HKB lub inaczej "rewiru". "Szpital" taki szpitalem był tylko z nazwy - zarządzany przez obozowe władze SS pozbawiony był nie tylko leków i środków opatrunkowych, ale nawet możliwości utrzymania czystości i elementarnej higieny. Pozbawieni toalet i umywalni więźniowie korzystali z wiecznie przepełnionych kubłów na nieczystości, a w sytuacji, gdy zdobycie kubka wody groziło śmiercią, niemożliwe stało się też mycie. Wchodzących na blok szpitalny uderzał niewyobrażalny smród ropy, odchodów i brudu. Do tego dochodził widok stłoczonych na pryczach setek krańcowo wycieńczonych, nieprzytomnych ludzi, jęczących i charczących w agonii.

Grozę pobytu w szpitalu potęgowała polityka "rozwiązywania problemu chorób zakaźnych" jaką stosowali hitlerowscy zarządcy szpitali. Pod tym pojęciem należało rozumieć selekcje i mordowanie ciężej chorych. Początkowo zabijano ich dożylnym zastrzykiem (ok. 10 ml) fenolu lub benzyny, później metodę tę udoskonalono, wstrzykując dosercowo dawkę o 2/3 mniejszą (ok. 3 ml). Ta "udoskonalona" metoda powodowała nieomal natychmiastową śmierć - co było istotne w czasie, gdy w ten sposób mordowano do kilkuset osób dziennie (Birkenau 1942). Innym sposobem uśmiercania chorych była selekcja i transport do komory gazowej.
Dlatego w opinii wielu więźniów, szpital był piekłem, nawet na tle okrucieństw reszty obozu. Mimo to, dla wielu osób dostanie się do szpitala było jedyną szansą na przeżycie.
"Pójście na rewir" dawało gwarancję odpoczynku od morderczej pracy, wielogodzinnych apeli, dawało możliwość spędzenia kilku dni pod dachem, a dla najoperatywniejszych - nawet zdobycie wymarzonej funkcji "pflegera" czyli pielęgniarza wykonującego najtrudniejsze prace na oddziale szpitalnym. W porównaniu z innymi grupami roboczymi, praca w szpitalu była nobilitująca - miano pełną świadomość, że pracuje się dla współwięźniów. Dlatego też od personelu szpitalnego wymagano wielkiej ofiarności, wysokiego morale i bezinteresowności. Z czasem, szpitale obozowe stały się miejscem opanowanym przez ludzi z obozowego ruchu oporu. Miało to wielorakie konsekwencje: po pierwsze, konspiracyjnymi kanałami ściągano z "wolności" niedostępne leki, po drugie - te same koneksje pozwalały na informowanie świata o wydarzeniach obozowych i oczywiście przekazywanie więźniom nielegalnych informacji z zewnątrz.

Podstawowym zadaniem pracowników szpitali było ratowanie życia cierpiącym więźniom. W wielu wspomnieniach dotyczących funkcjonowania rewiru przewija się wątek bezradności lekarzy i sanitariuszy, którzy mimo braku podstawowych leków i sprzętu starali się ulżyć pacjentom. Sytuacja w obozowych szpitalach poprawiła się, paradoksalnie - wraz z rozwijającą się zagładą Żydów - zwłaszcza od momentu, gdy zaczęły przybywać transporty z Europy Zachodniej, przywożąc ludzi jadących "osiedlić się na Wschodzie", a więc ze wszystkimi narzędziami koniecznymi do kontynuacji swojego zawodu - między innymi przywożono pełne wyposażenie gabinetów lekarskich, dentystycznych, leki i narzędzia chirurgiczne. Część tego zrabowanego dobra trafiała do szpitali obozowych, co ewidentnie wpłynęło na jakość diagnozowania i leczenia chorych. W Birkenau istniała nawet dość dobrze wyposażona sala operacyjna i aparat rentgenowski, służące więźniom. Jednocześnie, dzięki operatywności lekarzy i pracowników szpitali udało się wydzielić baraki specjalistyczne, w tym oddzielne bloki zakaźne, z wydzielonym "gruźliczym" i "tyfusowym"; internistyczne, chirurgiczny, ginekologiczny i ambulatorium. Dzięki temu ograniczono zarówno śmiertelność pacjentów, jak i rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych.

Tak daleko idące złagodzenie warunków panujących w obozach i szpitalach podyktowane było sytuacją na frontach, a co za tym idzie - zmianą nastawienia Niemców wobec więźniów, ich pracy i konieczności ich wykorzystania. Praca, jaką wykonywali, to już nie był bezproduktywny wysiłek, tortura skracająca życie, lecz istotny wkład w funkcjonowanie niemieckiego przemysłu. W takiej sytuacji ważniejsze od "bezproduktywnego" mordowania stało się oszczędzanie życia więźniów, a nawet (co w początkowej fazie istnienia obozów hitlerowskich było trudne do wyobrażenia), ratowanie ich zdrowia i życia. Dlatego pozwalano lekarzom na coraz większą samodzielność w decydowaniu o metodach kuracji, coraz rzadziej ingerowano w życie wewnętrzne szpitali. Wykorzystując tę sytuację, personel szpitali fałszował dokumentację lekarską, przetrzymując jako osoby ciężko chore wielu więźniów politycznych, zagrożonych śmiercią.

Pobyt na rewirze stawał się dla nich jedynym azylem dającym nadzieję ocalenia, lub przynajmniej odwleczenia wyroku. Fałszując listy chorych, pracownicy HKB ratowali i chronili chorych przed selekcjami do gazu, a w okresie ewakuacji i likwidacji kacetów - przed transportami do innych obozów.

Robili to z narażeniem własnego życia, z pełną świadomością konsekwencji, jakie mogły ich spotkać po wykryciu takich działań. Mimo to, starano się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję do ulżenia losu uwięzionych.
Swoją służbę lekarze pełnili do końca, aż do chwili wyzwolenia, a w wielu wypadkach również po odzyskaniu wolności, służąc pomocą lekarzom wojsk oswabadzających więźniów. Ich wiedza w połączeniu z doświadczeniem dotyczącym leczenia ludzi krańcowo wycieńczonych, ograniczyła w znacznym stopniu ilość ofiar wśród więźniów obozów koncentracyjnych.
(kw)

Czy chcesz się wypowiedzieć na temat "Szpitale w obozach koncentracyjnych " ?
Byłe obozy hitlerowskie
 - Auschwitz
 - Bełżec
 - Gross-Rosen
 - Kulmhof
 - Majdanek
 - Sobibór
 - Stutthof
 - Treblinka
Jedwabne
 - Przemówienie Prezydenta RP
Zagłada
 - Bunty w obozach zagłady
 - Doświadczenia pseudomedyczne
 - Dzieci w gettach
 - Dzieci w obozach koncentracyjnych
 - Liczebność ofiar Holocaustu
 - Likwidacje obozów hitlerowskich
 - Obozy zagłady a obozy koncentracyjne
 - Opór cywilny w gettach
 - Opór zbrojny w gettcie warszawskim
 - Praca w obozach koncentracyjnych
 - Przybycie do obozu, kwarantanna
 - Rabunek dóbr
 - Socjotechnika Zagłady
 - Sonderkommando w KL Auschwitz
 - Szpitale w obozach koncentracyjnych

60. ROCZNICA OTWARCIA OBOZOWYCH BRAM

KALENDARIUM

ŚLADY I JUDAICA

ORGANIZACJE
    STOWARZYSZENIA
    FUNDACJE

LUDZIE, SYLWETKI,
    BIOGRAFIE

ŻYCIE ŻYDOWSKIE DZISIAJ

ZAGŁADA

KSIĄŻKI

SŁOWNIK

FORUM DYSKUSYJNE

ODNOŚNIKI

REDAKCJA

MAPA

Instytut Adama Mickiewicza, Wiejska 12a, 00-490 Warszawa
tel. (48-22) 44 76 100, fax. (48-22) 44 76 152; www.iam.pl