SERWIS INFORMACYJNY     

Ślady i Judaica

Kazimierz Dolny


Atrakcje turystyczne
Ruiny zamku królewskiego z wieżą (XIV w.); fara (1586–1589, rozbudowana 1610–1613) z zabytkowymi organami (1607–1620); kamienice (przełom XVII i XVIII w.) o dekoracji późnorenesansowej i manierystycznej, m.in. kamienice Przybyłowskie (1615), kamienica Celejowska (1635); barokowy zespół klasztorny Reformatów (1680–1690, przebudowa 1762–1768); dawny szpital z kościołem św. Anny (1649–1670); nad Wisłą – późnorenesansowe spichlerze (XVII w.); domy letniskowe i wille z XIX i XX w (willa Potworowskich 1910, dom Zofii Kuncewiczowej 1936).

Kazimierz Dolny (żyd. Kuzmir)
Gmina w Kazimierzu Dolnym istniała już w 1406 r. Stulecia XVI i XVII stanowiły dla miasta okres niebywałej prosperity, związany z funkcjonującą tu przeprawą przez Wisłę i przystanią, na której ładowano zboże spławiane do Gdańska. Korzystała na tym także gmina żydowska, zajmująca się handlem, usługami i browarnictwem. Właścicielem spichrzów był m.in. warszawski bogacz Szmul Jakubowicz zwany Zbytkower, bankier królewski. XVIII w. przyniósł kres boomu gospodarczego i rozwój nowego ruchu religijnego – chasydyzmu. W przededniu II wojny światowej Żydzi stanowili 50% mieszkańców. Zginęli niemal wszyscy w marcu 1942 r. Zagładę przeżył tylko jeden człowiek, Berek Cytryn, ukrywający się w Bochotnicy, później w Warszawie. Ocalał też przebywający w czasie wojny w Rosji przedstawiciel miejscowej rodziny aptekarskiej, Lihzonów. Po wojnie mieszkał w Łodzi. Jego emigracja w 1968 r. zamknęła dzieje kazimierskich Żydów.

Kazimierz, foto: A.Olej&K. Kobus:


Dzielnica żydowska, zwana Na Tyłach, z własnym placem targowym (Mały Rynek), ciągnęła się na południowy wschód od rynku. Jedną z jej głównych ulic była Lubelska, zabudowana – inaczej niż w części chrześcijańskiej – domami drewnianymi.

Zamek
Pochodzące z XIV w. ruiny zamku i wieży nie są zabytkami ściśle żydowskimi, niemniej wiążą się z legendą o Kazimierzu Wielkim i jego żydowskiej kochance, Esterce z Opoczna.


Zamek, foto: A.Olej&K. Kobus:

Wedle m.in. Jana Długosza, Kazimierza Wielkiego i Esterkę połączył gorący romans, którego sceną był Kazimierz i sąsiednia Bochotnica. Władca osadził żydowską piękność w specjalnie wzniesionym zamku w Bochotnicy. Chadzał do niej co noc sekretnym przejściem podziemnym biegnącym z Kazimierza. Efektem namiętności – poza czworgiem dzieci, synami Pełką i Niemirem oraz dwiema córkami wychowanymi w wyznaniu mojżeszowym – było nadanie przez króla szerokich praw ludności żydowskiej. Sceptycy głoszą, że legenda ta dziwnie podobna jest do przekazu o biblijnej Esterze, ale dla przedwojennych Żydów kazimierskich był to niewątpliwy powód do dumy. Jak pisał w 1901 r. w Wycieczkach po kraju Aleksander Janowski: Berek, jak cała uboga ludność miasta, wszystkie pamiątki i budowle odnosi do epoki „Króla Kaźmierza”. Coby to był za król, kiedy, gdzie i nad kim panował – nie można wiedzieć, ale był to w każdym razie Wielki król, dobry król, no i był protektorem Esterki. Dwa te imiona, to alfa i omega tradycji miasteczka. Z Esterką wiązano znaną w całej Polsce urodę kazimierskich Żydówek. Tradycja pięknej Esterki – pisał Janowski – przechowała się w pięknych typach kobiet, a pamięć królewskiej kochanki i protektorki ludu żywo tętni w pamięci żydów tutejszych. Nawet w święta „kusaków” w bóżnicy modły odprawiają za jej pamięć.


Około 1827 r. do Kazimierza ściągnął jeden z uczniów Widzącego z Lublina, były kupiec z Płońska, Ezechiel ben Cwi-Hirsz Taub (zm. 1857), wokół którego powstał dwór chasydzki. Można rzec, że poglądy Tauba korespondowały z „artystycznym” charakterem Kazimierza. Zalecał afirmację życia, przyrody i Najwyższego. Jego hasło: Nie mogę odczuwać radości szabatu bez nowej melodii, było wezwaniem do tworzenia nowych pieśni chasydzkich. Wiele ze skomponowanych przez Tauba utworów przetrwało do naszych czasów. Cadyka pochowano na starym kirkucie (dzisiejszym boisku szkolnym). Jego znany z urody grobowiec, podobnie jak i cały cmentarz, nie przetrwał wojny.
Ezechiel ben Cwi-Hirsz Taub założył jedną z grup chasydzkich, zwanych Kuzmir chasidim – chasydami z Kazimierza. Dynastia Taubów stworzyła kilka ośrodków w centralnej Polsce złączonych wspólną doktryną. I tak Dawid Cwi (zm. 1882) przewodził chasydom jabłonowskim, Szmuel Elijahu (zm. 1888) – zwoleńskim. Mosze Aron Taub (zm. 1918) działał w Nowym Dworze Mazowieckim, Chaim Taub (zm. 1942) – w Warszawie i Mławie, Eliezer Szlomo (zm. 1938) – w Wołominie. Chasydzi kazimierscy przetrwali II wojnę światową. Już w 1925 r. Ezechiel Taub z Jabłonowa wyjechał wraz grupą wyznawców do Palestyny, gdzie założyli osadę rolniczą. Ostatnim cadykiem kazimierskim był Szmuel Elijahu Taub z Dęblina (1905–1984), mieszkający po wojnie w Tel Awiwie.

Dzielnica żydowska
Z zamku na rynek najlepiej pójść ul. Lubelską, na tereny dawnej dzielnicy żydowskiej zwanej Na Tyłach. Sporo domów prezentuje tutaj zabudowę charakterystyczną dla przeszłości miasteczka – np. nr 8, 10, bardzo typowy nr 11, 17. Po prawej stronie widać synagogę na Małym Rynku. Trzeba zejść po schodkach w dół.


Synagoga i jatki na Małym Rynku
Synagoga kazimierska pochodzi z II połowy XVIII w. Jako budulec posłużył lokalny wapień. Wzniesiona jest na planie prostokąta (14,8 na 16,9 m), z salą główną od południowego zachodu i babińcem od północy.


zobacz także

w internecie

Teksty prezentowane obok pochodzą z przewodnika Śladami Żydów polskich" autorstwa Adama Dylewskiego, wydanego przez wydawnictwo "Pascal".
Synagoga, foto: A.Olej&K. Kobus:

Niegdyś wnętrze było bogato polichromowane. Ośmioczęściowy strop pokrywały fantastyczne malowidła o tematyce zwierzęcej oraz przedstawienia grobu Racheli i Ściany Płaczu. Lokalna tradycja żydowska przypisywała bóżnicy wiele legend: synagogę miał ufundować w podarunku dla Esterki król Kazimierz Wielki. Kamienie z muru podobno pochodziły ze Ściany Płaczu w Jerozolimie. Parochety miała wykonać Esterka. Zniszczona częściowo w 1944 r., zdewastowana po wojnie, została odbudowana w 1953 r., jednakże bez dekoracji. Zamurowano wówczas arkady, które ponownie przebito w 1995 r. Od czasów odbudowy synagoga służy jako kino, co w pewnym stopniu uniemożliwia zwiedzanie wnętrza. Na jednej ze ścian umieszczona jest tablica pamiątkowa.

Konie, jelenie, zamki, kwiaty, gęsi, wagi, gołębie i cała przebogata symbolistyka unosi się w górze nad rozmodlonym tłumem – opisywał około 1900 r. swe wrażenia z synagogi Aleksander Janowski. – Wzniesienie z drewnianą balustradą, mosiężne wieloramienne świeczniki, jedwabna haftowana zasłona, olbrzymie księgi na pulpitach i kilka przepysznych siwobrodych typów (...). To wschód gorący i fanatyczny. Wschód w swych długich powłóczystych szatach ze srebrnemi nad czołem ozdobami. Te tęskne, namiętne śpiewy pełne prostoty i smutku, te westchnienia za straconą ziemią, za górą Sionu i grobem Dawida, za wodami Jordanu, i cedrami Libanu.

Jatki, foto: A.Olej&K. Kobus:

W sąsiedztwie, pośrodku Małego Rynku, stoją unikatowe drewniane jatki. Tego rodzaju budowli zachowało się w Polsce niezwykle mało. Mieści się tu obecnie galeria oraz kierownictwo pobliskiego bazaru.

Mały Rynek niemal przylega od strony południowo-wschodniej do głównego rynku kazimierskiego. Do synagogi można wchodzić podczas godzin funkcjonowania kina; do jatek – w czasie, gdy pracują mieszczące się tam galerie i sklepiki.
Miejsce po starym kirkucie
Z Małego Rynku można wrócić po schodkach na Lubelską i pójść w dół ulicy. Na zakręcie widać szkołę. Boisko otoczone kamiennym murem zajmuje miejsce starego kirkutu sprzed 1568 r., po którym nie pozostał ślad, choć macewy trafiły być może do miejscowego lapidarium. Gdy skręci się stąd w prawo, przetnie ul. Nadrzeczną i uda prosto ul. Czerniawy (droga na Opole Lubelskie), to po kwadransie ulica doprowadzi do nowego kirkutu (tzw. na Czerniawach).

Nowy Cmentarz Żydowski (na Czerniawach)
Nekropolia, założona w 1851 r. na gruncie Motka Herzberga, znajduje się za najciekawszym w Polsce lapidarium, dziełem Tadeusza Augustynka, wzniesionym w 1985 r. ze szczątków 600 macew.

Lapidarium, foto: A.Olej&K. Kobus:

Część nagrobków pochodzi być może ze starego kirkutu przy Lubelskiej. Ocalili je robotnicy kładący przeznaczone na chodniki macewy napisami do dołu, mimo zaleceń hitlerowców, nakazujących skuwanie rzeźb i inskrypcji. Przez „pęknięcie” w pomniku można wejść na bardzo ładny cmentarz. Warto dokładnie przyjrzeć się każdej z tablic. Na wielu płytach są ślady polichromii, a wyszukane formy tworzą prawdziwą galerię żydowskiej sztuki sepulkralnej.
Interesujące, że w soboty wciąż płoną tu lampki. Pojawiają się także kwitlech – po polsku. Cmentarz nie jest ogrodzony i można wchodzić tu bez przeszkód.


Nad Wisłą
Spacer po Kazimierzu można zamknąć przechadzką nad Wisłą, której dolina wygląda tu niezwykle ładnie. Dodatkową atrakcją jest możliwość przepłynięcia statkiem lub promem do leżącego na drugim brzegu Janowca z ruinami zamku Firlejów i Lubomirskich.
Przed wojną wycieczki te były domeną przewoźników stanowiących wyrazistą grupę wśród Żydów Kazimierza. Podobno Szalom Asz miał powiedzieć Witkacemu: W Kazimierzu Wisła mówi do mnie po żydowsku. Nazwiska niektórych z nich zapamiętano do dziś – rodzinę Bendytów czy opisanego przez Janowskiego Abrama Tancermana: gondoljer kazimierski, Abram Tancerman, prawdziwe dziecko Wisły, rosły, smagły, przystojny chłopak; przez dziurawe rękawy koszuli przegląda jak z bronzu odlane ciało, spalone przez słońce i hartowane przez wiatry nadrzeczne. Innego z przewoźników opisał w swym pięknym poemacie W Kazimierzu nad Wisłą Zusman Segałowicz: Przewoźnik stary modli się przy Wiśle/ Nie mówi z nikim, dumny niby król,/ Sam arcykapłan powstaje w umyśle,/ Gdy siwy mąż ten w nurt leje swój ból... Być może Segałowicz widział kogoś podobnego do słynnego Chaima z Wojszyna, ulubionego modela przebywających na letnisku malarzy, uwiecznionego przez Szaloma Asza w noweli Sztetl.


OTRZYMALIŚMY LIST W SPRAWIE POWYŻSZEGO TEKSTU:

Szanowny Panie!
Przeglądałem stonę internetową: www.diapozytyw.pl (...) Na tej stronie wymienia Pan mojego dziadka Stanisława Lichtsona, który był właścicielem apteki na Rynku w Kazimierzu Dolnym. W tekście jest
parę błędów. Dziadek nazywał się Lichtson, a nie jak Pan pisze Lihzon. W
Rosji w czasie wojny uratowała się cała rodzina: dziadkowie, moja matka Anna i jej
brat Aleksander. Zgadza się informacja o naszym zamieszkaniu po wojnie w
Łodzi. Mieszkała tam cała rodzina: dziadkowie, moja rodzina i rodzina brata
mojej matki. Moja matka wyemigrowala do Szwecji w roku 1969, a jej brat w
1971, a nie jak Pan podaje w roku 1968.
Mam nadzieję, że sprostuje Pan te parę błędów na tej ciekawej stronie.

J. Piotr Starski
Associate Professor
Microwave Electronics
Chalmers University of Technology


Czy chcesz się wypowiedzieć na temat "Kazimierz Dolny" ?
Małopolska
 - Biecz
 - Bobowa
 - Brzesko
 - Dukla
 - Dąbrowa Tarnowska
 - Jarosław
 - Kraków i Kazimierz
 - Lelów
 - Lesko
 - Leżajsk
 - Nowy Sącz
 - Oświęcim
 - Przemyśl
 - Rymanów
 - Rzeszów
 - Sanok
 - Sieniawa
 - Tarnów
 - Łańcut
Podlasie
 - Białystok
 - Krynki
 - Sejny
 - Tykocin
Warszawa
 - Ferma w Grochowie-Witolinie
 - Pomnik Bohaterów Getta
 - Pomnik Żegoty
 - Sienna 55 - Złota 62
 - Synagoga Nożyków
 - Synagoga na Pradze
 - Szpital Dziecięcy Bersohnów i Baumanów
 - Szpital Starozakonnych
 - Szpital Starozakonnych na Pradze
Ziemia lubelska
 - Izbica
 - Kazimierz Dolny
 - Kock
 - Kraśnik
 - Lubartów
 - Lublin
 - Parczew
 - Sobibór
 - Szczebrzeszyn
 - Włodawa
 - Zamość
 - Łęczna

GMINA ŻYDOWSKA NA WYBRZEŻU

KALENDARIUM

ŚLADY I JUDAICA

ORGANIZACJE
    STOWARZYSZENIA
    FUNDACJE

LUDZIE, SYLWETKI,
    BIOGRAFIE

ŻYCIE ŻYDOWSKIE DZISIAJ

ZAGŁADA

KSIĄŻKI

SŁOWNIK

FORUM DYSKUSYJNE

ODNOŚNIKI

REDAKCJA

MAPA

Instytut Adama Mickiewicza, Wiejska 12a, 00-490 Warszawa
tel. (48-22) 44 76 100, fax. (48-22) 44 76 152; www.iam.pl